Witaj ! :)

Lekarz to przede wszystkim istota ludzka. Jego wiedza i umiejętności nie "spadły" z nieba, ale wynikają z uporu i i sporej dawki samozaparcia ;P Prawdziwy lekarz powinien być powiernikiem i przyjacielem swojego pacjenta...

Nie znajdziesz tu typowych porad lekarskich, ani recepty na zdrowie... jednak zostaną tu zawarte prawdziwe myśli, uczucia i spostrzeżenia kogoś, kto pragnie zostawić po sobie trochę lepszy świat:)
Wszelakie informacje oraz imiona ewentualnych osób zostaną "lekko" i umyślnie zmienione dla dobra nas wszystkich:)

poniedziałek, 9 września 2013

"3,4" czyli pora wrócić do życia codziennego


Kontrolna wizyta matki z nienarodzonym baby. Moja gin wlepia mi dodatkowo L4 na jeszcze jeden tydzień, choć tak naprawdę chce, abym przesiedziała całą ciąże w czterech ścianach (ubłagałam ją, że muszę iść do pracy dla poratowania zdrowia psychicznego - pozostawanie sam na sam z dwoma kotami w pustym mieszkaniu powodowało u mnie myśli niemalże destrukcyjne, zwłaszcza, że wyjątkowo nie miałam ochoty absolutnie na nic! ciągle bym tylko spała i spała, żadnej mobilizacji do podjęcia się ciekawych zajęć hobbistycznych;/). Pełna energii i optymizmu wracam w końcu do pracy. Trochę się tu pozmieniało - zmianie uległ rządzący oddziałem - jednak nowy ordynator nie widzi problemu w mojej ciąży i stwierdza, że jak będę się źle czuć to mam sobie po prostu odpocząć. Z natury jestem taka, że owe sytuacje zdarzają się u mnie bardzo rzadko i nie wiem, w jakiej musiałabym być formie, aby powiedzieć, że jest kiepsko. Bardzo chcę pokazać, że pomimo mojego nieco innego stanu, którego nadal nie widać, daję rady ze wszystkim. Moja radość i zaparcie nie trwają jednak długo - tydzień później ląduję z zapaleniem miedniczki nerkowej na oddziale ginekologii z zagrażającym poronieniem (ach to zwężenie moczowodu;/ ). Znów jestem wyłączona na tydzień czasu. Leżę sobie cichutko przez siedem dni na sali z innymi pacjentami i pokornie stosuję się do zaleceń lekarzy. Chcę być incognito. Mój zawód niestety nie jest tu jednak ukrywany - panie pielęgniarki, niosąc leki dla pacjentów, od progu mojej sali wrzeszczą "Pani doktor! Proszę, to Pani przydział antybiotyku i leku na gorączkę!". Inni pacjenci usatysfakcjonowani tym, że mają obok siebie żywą chodzącą konsultację, zalewają mnie tysiącami pytań natury medycznej. Trochę mnie to męczy - mówię w końcu, że znam się na onkologii, a z innych dziedzin są wyuczeni inni specjaliści i to ich należałoby się pytać, gdyż mają najświeższe wiadomości. Pytania w końcu ucichają. Na szczęście antybiotyk bardzo szybko zadziałał i znowu wszystko hula jak trzeba:) Wracam do pracy. Ludzie z oddziału namawiają mnie na zmianę miejsca pracy w związku z toksycznymi substancjami na oddziale (niby w dzisiejszych czasach cytostatyki nie szkodzą, ale nigdy nie wiadomo na pewno). Decyduję się na rozpoczęcie stażów kierunkowych na nefrologii i neurologii w innym szpitalu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli coś masz ochotę coś wystukać na klawiszach i wyrazić swoje zdanie - do dzieła! :)