Witaj ! :)

Lekarz to przede wszystkim istota ludzka. Jego wiedza i umiejętności nie "spadły" z nieba, ale wynikają z uporu i i sporej dawki samozaparcia ;P Prawdziwy lekarz powinien być powiernikiem i przyjacielem swojego pacjenta...

Nie znajdziesz tu typowych porad lekarskich, ani recepty na zdrowie... jednak zostaną tu zawarte prawdziwe myśli, uczucia i spostrzeżenia kogoś, kto pragnie zostawić po sobie trochę lepszy świat:)
Wszelakie informacje oraz imiona ewentualnych osób zostaną "lekko" i umyślnie zmienione dla dobra nas wszystkich:)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Pierwszy raz boli ... [*]


Miała błysk w oku… pełna nadziei… aż paliła się od środka, z wiarą w wyleczenie - niczym płonąca zapałka… młoda , z dwójką małych pociech i kochającym mężem…  wiedziałam, że potrzebuje zadawać pytania i uzyskiwać konkretne odpowiedzi…

„- Pani doktor… ja mam taką  jedną, wielką ochotę – od pół roku już jestem na diecie, nic mi nie smakuje…  jem na siłę… nie mam apetytu… a ja bym chciała zjeść taką niezdrową pizzę i tłustego hamburgera – czy po operacji będę znów mogła jeść takie rzeczy???”
„- Pani doktor- jak zdarza się, że nie dostanę  leczenia w planowym terminie i jestem przesuwana o kolejny tydzień, to czuję, jakby „to w środku” ze mną wygrywało… jakby się powiększało…
Tak - czuję się bardziej spokojna, jak Pani pomaga mi „go” zwalczać rozpisując dla mnie leczenie…”
„- Pani doktor – od pół roku jak tu przychodzę na kolejne podania leku to mam lęki, jestem niespokojna … ale odkąd Pani mnie leczy jakoś lepiej się czuję, mogę o wszystko zapytać – dziękuję.”
„- Pani doktor – czy ja z tym portem naczyniowym będę mogła pływać latem na basenie? Boję się, że przez taką moją zachciankę coś się z nim stanie i będą przesunięcia w leczeniu… Tak bym chciała popływać wraz z dzieciakami, ale teraz ciągle jestem za słaba…”
„- Pani doktor – muszę się czymś pochwalić – ostatnio mam apetyt jak u słonia, zjadłabym wszystko- coś czuję, że „to w środku” mnie NIE pokona !”
„- Pani doktor… ja chyba się nie zgodzę na tę operację… boję się śmierci… „
Zgodziła się….

Operacja redukcyjna była dużą szansą dla NIEJ…
 takiej dobrej odpowiedzi na chemię w TAKIEJ chorobie właściwie nikt się nie spodziewał…  
WSZYSCY jej kibicowali, wierzący się o nią modlili…

„Płonąca żarliwie Zapałka” zgasła jednak w trakcie zabiegu…

Pierwszy raz boli…  Anioły!!! Dobrze się nią opiekujcie w niebie…

Dobrej i pomyślnej podróży do Nieba, Zapałeczko!
 AMEN!