Witaj ! :)

Lekarz to przede wszystkim istota ludzka. Jego wiedza i umiejętności nie "spadły" z nieba, ale wynikają z uporu i i sporej dawki samozaparcia ;P Prawdziwy lekarz powinien być powiernikiem i przyjacielem swojego pacjenta...

Nie znajdziesz tu typowych porad lekarskich, ani recepty na zdrowie... jednak zostaną tu zawarte prawdziwe myśli, uczucia i spostrzeżenia kogoś, kto pragnie zostawić po sobie trochę lepszy świat:)
Wszelakie informacje oraz imiona ewentualnych osób zostaną "lekko" i umyślnie zmienione dla dobra nas wszystkich:)

poniedziałek, 16 grudnia 2013

5,6 m. - przygoda z nefrologią i pracoholikiem :P

Zdecydowałam się opuścić na jakiś czas onkologiczne mury i rozpocząć rendez-vous z nefrologią w innym szpitalu. Na tzw stażach lekarskich lekarz uczy się podstaw z danej specjalizacji, aby potem mógł zaradzić coś u swoich pacjentów - nadmienię także, że lekarz stażysta nie ma zbyt wielu uprawnień w czasie takiej formy pracy, zazwyczaj nie ma swoich pacjentów, nie może wypisać żadnych druków - pozostaje mu tylko się patrzeć i się uczyć...jeśli w ogóle jest się od kogo i czego nauczyć... Ordynator przyjął ciężarną pod swoje skrzydełka z profesjonalizmem, ale dość chłodno-właściwie to mogłoby się wydawać, że "nie widzi, iż jestem w ciąży" ;) Nie, żebym się tam miała zaharować, ale w sumie nie było żadnych tam taryf ulgowych - z czego nota bene generalnie się ucieszyłam - tak mam, i nic nie poradzę na tą fanaberię, że nie lubię jak ktoś daje mi "fory", bo: jestem kobietą, jestem niebrzydka, jestem w ciąży, jestem młoda, jestem... Chociaż generalnie nie było do roboty dla mnie w sumie zupełnie nic - poza uczestnictwem w ponad dwugodzinnych obchodach lekarskich, mierzeniem ciśnienia, odbieraniem telefonów, wpisywaniem zleceń do kart i do kompa oraz wklejaniem wyników laboratoryjnych (jakby wszytko obliczyć to o 11 było już, że się tak wyrażę, pozamiatane i nie działo się do godz 15 w sumie zupełnie nic), to o wcześniejszym wyjściu i spędzeniu tego czasu na np. "leżeniu do góry brzuchem i nogami w domu", nie mogło być mowy :P Praca to praca - i choć dosłownie zasiedziałam dziurę w krześle i wywierciłam dziurę w ścianie od nieustannego patrzenia się na nią - to moje "takienicnierobienie"  kompletnie nie przeszkadzało ordynatorowi. Pytałam, w czym mogę pomóc - w odpowiedziach słyszałam, że w sumie już w niczym. Na pytanie - co w takim razie mogłabym zrobić - zawsze słyszałam-może pani sobie usiąść i posiedzieć. Ponieważ nie znoszę stwarzać pozorów pracy tam gdzie jej nie ma, to ostatecznie zdecydowałam się na nadrobienie zaległej prasy medycznej -  przez 2 miesiące nadrobiłam dwa lata:P Z nudów chodziłam też po parędziesiąt razy do pacjentów na oddziale - chcę nadmienić, że oddział nie jest gigantycznych rozmiarów - i rozmawiałam z nimi o wszystkim i o niczym... Co więcej - na oddziale tak naprawdę sami lekarze również nie mieli zbyt wiele do roboty i sami szukali sobie zajęcia, aby nie siedzieć bezczynnie. To szef oddziału robił wszystko absolutnie sam - dawał zlecenia, ustalał badania, badał, interpretował wyniki itd... absolutnie nie chciał się dzielić tą swoją pracą. W weekendy i na dyżurach kazał do siebie dzwonić i sam ustalał postępowanie lekarskie  odnośnie pacjentów. W soboty przychodził i robił wizytę wśród pacjentów na oddziale. Mogłoby się wydawać, że bez niego oddział zamkną, i że inni lekarze (nota bene uważam, że bardzo dobrzy w swoim fachu) są nieporadni niczym dzieci. Pamiętam że któregoś dnia, kiedy ordynator miał być na urlopie, miałam nadzieję na wcześniejsze wyjście z oddziału - jednak i tego dnia był obecny szef - jak on to robi??? Jednak z perspektywy  czasu dobrze wspominam ów okres :) Chcąc nie chcąc poleniuchowałam sobie (W sumie przegląd chorób nefrologicznych u pacjentów na tym oddziale nie był szeroki i zdążyłam nauczyć się ich w parę dni - po prostu nowi pacjenci trafiali tutaj z ciągle podobnymi schorzeniami) :) Jakiś czas później dowiedziałam się, tylko mnie znanymi tajemniczymi drogami, że Pan Ordynator doskonale mnie pamięta i uważa, że byłam bardzo pracowita, czym go mile zaskoczyłam!. WOW! Jeśli ja byłam mega pracowita, to "się pytam"-co tam robią ogólnie na oddziale inni stażyści???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli coś masz ochotę coś wystukać na klawiszach i wyrazić swoje zdanie - do dzieła! :)