Witaj ! :)

Lekarz to przede wszystkim istota ludzka. Jego wiedza i umiejętności nie "spadły" z nieba, ale wynikają z uporu i i sporej dawki samozaparcia ;P Prawdziwy lekarz powinien być powiernikiem i przyjacielem swojego pacjenta...

Nie znajdziesz tu typowych porad lekarskich, ani recepty na zdrowie... jednak zostaną tu zawarte prawdziwe myśli, uczucia i spostrzeżenia kogoś, kto pragnie zostawić po sobie trochę lepszy świat:)
Wszelakie informacje oraz imiona ewentualnych osób zostaną "lekko" i umyślnie zmienione dla dobra nas wszystkich:)

środa, 19 września 2012

"To szpital czy okienko na poczcie? Lekarze toną w papierach..."

" - Naprzeciwko mnie siedzi chory. Chce wiedzieć, czy może umrzeć podczas zabiegu? Powinienem z nim porozmawiać, ale muszę wypełniać papiery - pisze do "Gazety" pulmonolog Szczepan Cofta. 
Szczepan Cofta, pulmonolog z 20-letnim stażem, wicedyrektor Szpitala Klinicznego im. Przemienienia Pańskiego przy ul. Długiej w Poznaniu, pracuje też w przyszpitalnej poradni. 

Relacjonuje: - Dziś nie było źle, od rana do południa tylko 20 kartek. Ale są dni, kiedy tych kartek jest 100, a czasem więcej. Wypełnianie papierów - do NFZ, resortu zdrowia, lekarzy rodzinnych, specjalistów, konsultantów - zajmuje mi już ponad połowę czasu, jaki spędzam w szpitalu. Mimo że do raportowania do NFZ szpital zatrudnił osiem osób w administracji! Papiery wypełniają lekarze, pielęgniarki, nawet szpitalni farmaceuci. Wszyscy obarczeni jesteśmy "sprawozdawczością". Czarę goryczy przelewa ostatnia ankieta na temat leczenia onkologicznego Ministerstwa Zdrowia. Minister Bartosz Arłukowicz pyta 400 szpitali w Polsce o to, jak leczą raka. Na odpowiedź mamy siedem dni. To jakieś 50 godzin benedyktyńskiej roboty kilkunastu ludzi. Musimy np. szczegółowo zliczyć ilość miligramów użytych leków onkologicznych. Leków jest ponad 100 na liście. Pacjentów - kilka tysięcy. Cel szczytny. Tylko że te wszystkie dane są w raportach, które wysyłamy miesięcznie do NFZ! Po co więc ta ankieta? Jestem zmęczony, zirytowany. Zakwalifikowanie chorego do programu terapeutycznego - czyli leczenia najnowszymi lekami - wymaga wypełnienia kilkustronicowej ankiety. To samo dotyczy transplantacji. Lekarza zalewają tony papierów. 

Skąd to szaleństwo? Efekt nieufności 

Cofta: - Inny przykład - szpital stara się o zgodę na uruchomienie banku szpiku kostnego. I co? Kilka osób ślęczy nad papierami od przeszło roku, a do końca jeszcze daleko... 

Policzyłem, że lekarz w poradni, który przyjmuje dziennie 20 pacjentów, wypełnia od 40 do 100 stron różnych dokumentów. Część niestety wypełnia odręcznie, bo systemy informatyczne w służby zdrowia są w większości niedopracowane. 

Proszę sobie wyobrazić - naprzeciwko mnie siedzi chory. Pyta o rokowania, o ryzyko operacji. Czy może umrzeć podczas zabiegu. 

Powinien z nim spokojnie rozmawiać, a co robię - ukradkiem zerkam w komputer, bo natychmiast muszę coś wypełnić? Teraz, już, bo taka jest procedura. Czuję się jakbym pracował w okienku na poczcie. 

Skąd to szaleństwo? To efekt nieufności. Państwo nie ufa lekarzom. 

Dlatego kontakt lekarza z chorym przestaje być ważniejszy niż kontakt z kartką i długopisem. 

Pozwólcie lekarzom leczyć 

W ubiegłym roku Naczelna Izba Lekarska wystąpiła do Ministerstwa Zdrowia z apelem "Pozwólcie lekarzom leczyć", w którym zwraca uwagę między innymi na "posuniętą do granic absurdu biurokratyzację w służbie zdrowia". 

Na stronie Izby zamieszczono Krajowy Indeks Niedorzeczności w Ochronie Zdrowia. Izbę poparło organizacja Pracodawców RP i Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych. - Zgłosiliśmy resortowi konkretne poprawki, nie dostaliśmy odpowiedzi - mówi Andrzej Sokołowski, prezes Stowarzyszenia. 

Wiosną roku minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiadał przegląd i zniesienie niektórych kłopotliwych obowiązków biurokratycznych, które utrudniają pracę szpitali i lekarzy. 

Zapytaliśmy dziś resort, co chce zmienić. Nie dostaliśmy odpowiedzi."

tekst zaczerpnięty z : http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,12509529,To_szpital_czy_okienko_na_poczcie__Lekarze_tona_w.html

sobota, 25 sierpnia 2012

21.08.2012, poszedł w stronę światła ojciec mojego męża... "Jak Go zapamiętasz?" , "Jako mojego tatę... po prostu... cieszę się, że Go miałem..."


"Mówiła że naprawdę można kochać umarłych

bo właśnie oni są uparcie obecni

nie zasypiają
mają okrągły czas więc się nie śpieszą
spokojni ponieważ niczego nie wykończyli
nawet gdyby się paliło nie zrywają się na równe nogi
nie połykają tak jak my przerażonego sensu
nie udają ani lepszych ani gorszych
nie wydajemy o nich tysiąca sądów
zawsze ci sami jak olcha do końca zielona
znają nawet prywatny adres Pana Boga
nie deklamują o miłości
ale pomagają znaleźć zgubione przedmioty
nie starzeją się odmłodzeni przez śmierć
nie straszą pustką pełną erudycji
nie łączą świętość z apetytem
bliżsi niż wtedy kiedy odjeżdżali na chwilę
przechodząc obok z niepostrzeżonym ciałem
ocalili znacznie więcej niż duszę"

                                         /Jan Twardowski/

Niech Ci tam będzie jeszcze lepiej !!!


poniedziałek, 7 maja 2012

Modlitwa Hakima*

"O Boże, napełnij duszę moją miłością dla mej sztuki i dla wszystkich stworzeń.
Nie dopuść, aby pragnienie zarobku lub poszukiwanie sławy kierowały sztuką moją, gdyż wtedy wrogowie prawdy i miłości mogliby to wyzyskać i odsunąć mnie od szlachetnego obowiązku czynienia dobrze dzieciom Twoim.
Podtrzymuj siły mego serca, aby zawsze było gotowe służyć zarówno ubogiemu jak i bogatemu, przyjacielowi jak i wrogowi, człowiekowi dobremu jak i złemu.
Spraw, abym w tym, który cierpi, widział tylko człowieka. Niechaj umysł mój w obcowaniu z chorymi pozostanie jasny, nieobarczony żadną myślą uboczną, ażeby wyraźnie uprzytomnił sobie, czego nauczyło go doświadczenie i wiedza, gdyż wielkie i wspaniałe są dociekania naukowe, których celem jest podtrzymywanie życia i zdrowia wszelkich stworzeń.
Spraw, aby moi chorzy mogli zaufać  mnie i mojej sztuce. Jeśli nieuki potępiają mnie i wyśmiewają, spraw, aby ukochanie mojego zawodu było puklerzem, czyniącym mnie niewzruszonym, bym mógł wytrwać w prawdzie bez względu na znaczenie, rozgłos lub wiek moich nieprzyjaciół.
Użycz mi, Boże mój, wyrozumiałości i cierpliwości wobec chorych, upartych i grubiańskich.
Spraw, abym we wszystkim był umiarkowany, lecz nienasycony w umiłowaniu wiedzy.
Oddal ode mnie przekonanie, że wszystko potrafię.
Daj mi siłę, wolę, możność rozszerzenia mych wiadomości, dzisiaj bowiem mogę odkryć w świadomości swojej rzeczy, których istnienia wczoraj nie przypuszczałem,a umysł ludzki sięga wciąż na przód. "

                     /Majmonides , ur. 1135r. w Kordobie , zm. 1204; uczony, filozof, lekarz/
*el. hakim - uczony, doktor

Powyższy tekst dała mi kiedyś moja babcia-lekarz "z powołania"... Do tej pory jest moim wzorem lekarza. Dziękuję Ci Babciu za wielkie wsparcie zawsze i wszędzie, za prośbę o "wsparcie w niebiosach" i za to, że jesteś :*

czwartek, 12 kwietnia 2012

Pierwszy raz boli ... [*]


Miała błysk w oku… pełna nadziei… aż paliła się od środka, z wiarą w wyleczenie - niczym płonąca zapałka… młoda , z dwójką małych pociech i kochającym mężem…  wiedziałam, że potrzebuje zadawać pytania i uzyskiwać konkretne odpowiedzi…

„- Pani doktor… ja mam taką  jedną, wielką ochotę – od pół roku już jestem na diecie, nic mi nie smakuje…  jem na siłę… nie mam apetytu… a ja bym chciała zjeść taką niezdrową pizzę i tłustego hamburgera – czy po operacji będę znów mogła jeść takie rzeczy???”
„- Pani doktor- jak zdarza się, że nie dostanę  leczenia w planowym terminie i jestem przesuwana o kolejny tydzień, to czuję, jakby „to w środku” ze mną wygrywało… jakby się powiększało…
Tak - czuję się bardziej spokojna, jak Pani pomaga mi „go” zwalczać rozpisując dla mnie leczenie…”
„- Pani doktor – od pół roku jak tu przychodzę na kolejne podania leku to mam lęki, jestem niespokojna … ale odkąd Pani mnie leczy jakoś lepiej się czuję, mogę o wszystko zapytać – dziękuję.”
„- Pani doktor – czy ja z tym portem naczyniowym będę mogła pływać latem na basenie? Boję się, że przez taką moją zachciankę coś się z nim stanie i będą przesunięcia w leczeniu… Tak bym chciała popływać wraz z dzieciakami, ale teraz ciągle jestem za słaba…”
„- Pani doktor – muszę się czymś pochwalić – ostatnio mam apetyt jak u słonia, zjadłabym wszystko- coś czuję, że „to w środku” mnie NIE pokona !”
„- Pani doktor… ja chyba się nie zgodzę na tę operację… boję się śmierci… „
Zgodziła się….

Operacja redukcyjna była dużą szansą dla NIEJ…
 takiej dobrej odpowiedzi na chemię w TAKIEJ chorobie właściwie nikt się nie spodziewał…  
WSZYSCY jej kibicowali, wierzący się o nią modlili…

„Płonąca żarliwie Zapałka” zgasła jednak w trakcie zabiegu…

Pierwszy raz boli…  Anioły!!! Dobrze się nią opiekujcie w niebie…

Dobrej i pomyślnej podróży do Nieba, Zapałeczko!
 AMEN!

czwartek, 1 marca 2012

Do W. K.


http://www.gwidgets.com/

Nigdy nie narzeka, kiedy jestem "nie w sosie",
Cierpliwie czeka, kiedy mówię "nie teraz",
Poda kubek świeżo zaparzonej herbaty
w zimny, deszczowy i męczący wieczór.
Zawsze całym sobą wysłucha każdy mój dźwięk
Wytrwale wyszukując wtedy istoty - jakże trudnego - przekazu...
Ogrzeje swoim ciepłem, kiedy marznę w środku...
Uśmiechnie się pomimo mojego zezłoszczenia -
Mówi wtedy : "taka ładna jesteś - nawet teraz"...
Wspomoże silnym ramieniem kiedy upadam z sił;
Śpiewa, tańczy - o ot tak, bez powodu - 
                   doprowadzając mnie umyślnie do wielkiego uśmiechu ;
            I zawsze ma jakiś pomysł na nudę - 
             Oto On- mój mąż - prawdziwy przyjaciel ...